Rozmowy rozwojowe są kluczowe dla utrzymania wysokiej jakości pracy oraz dla rozwoju kariery pracowników. Jednak wiele firm nie poświęca wystarczającej uwagi temu zagadnieniu. W tym artykule omówimy, jak przeprowadzić skuteczną rozmowę rozwojową z pracownikiem oraz jakie korzyści z niej wynikają. Co to jest rozmowa rozwojowa? Rozmowa rozwojowa to spotkanie między pracownikiem a
Przemyślana struktura organizacyjna jest niezbędna dla sprawnego działania sieci. O dobrej organizacji nie świadczy to, jak jest rozbudowana, bo to nie zawsze jest konieczne. Najważniejsze, by struktura ta była funkcjonalna, a każda istniejąca jednostka miała przydzielone dokładnie zdefiniowane zadania. Należy pamiętać o
jk •17 maj 2021 9:48 Skomentuj (2) Hotele i gastronomia po wielu miesiącach mogą przygotowywać się do pełnego otwarcia, ale to jest bardzo skomplikowany proces. Najpierw w ramach redukcji trzeba było zespół optymalizować, a teraz trzeba kompletować kadry od nowa. Bardzo mało hoteli i restauracji stać było na utrzymanie całej załogi na czas lockdownu ( Bardzo mało hoteli i restauracji stać było na utrzymanie całej załogi na czas lockdownu. - Za nami fala zwolnień i odejść, a teraz obserwujemy bardzo gorączkowe poszukiwania pracowników, choćby sezonowych. Odbieramy mnóstwo telefonów od zdesperowanych przedsiębiorców, którzy mówią wprost: jeżeli w maju nie znajdziemy obsady do pensjonatu czy restauracji to nie mamy po co się otwierać – mówi Dorota Siedziniewska-Brzeźniak z firmy Idea HR. Interesują Cię biura, biurowce, powierzchnie coworkingowe i biura serwisowane? Zobacz oferty na - Presja płacowa jest coraz większa, co mocno irytuje restauratorów i hotelarzy, którzy przecież przez ostatnie miesiące niemal nie funkcjonowali. Ich sytuacja jest obecnie bardzo trudna i należy spodziewać się bardzo zażartej walki o pracowników przez cały sezon wakacyjny - dodaje Siedziniewska-Brzeźniak. Obecnie restauratorów i hotelarzy satysfakcjonują nawet pracownicy „na kilka dni”. Najtrudniejsza sytuacja jest na obrzeżach miast i w kurortach turystycznych. Pracodawcy w trudnej sytuacji Ekspert Idea HR Group przyznaje, że branże turystyczne, hotelowe i gastronomiczne spodziewały się, że odmrożenie gospodarki może nastąpić w maju. Wielu przedsiębiorców nie podjęło jednak ryzyka wcześniejszej rekrutacji. Sytuacja w czasie pandemii jest bowiem tak niepewna, że zatrudnianie kogoś bez konkretnego terminu odmrożenia działalności byłoby zbyt kosztowne. - Wszystkie działania rekrutacyjne odbywają się na ostatnią chwilę. Mówimy wręcz o łapance na pewne stanowiska. Trudno się dziwić przedsiębiorcom, że są tacy zachowawczy, bo ostatnie miesiące były dla nich trudne. Nie możemy jednak nie być wyrozumiałymi dla pracowników. Oni musieli znaleźć nowe zatrudnienie i zaufanie byłych pracowników gastronomii do właścicieli restauracji czy kawiarni jest bardzo niskie - wyjaśnia Dorota Siedziniewska-Brzeźniak. - Były branże, które przeżywały bardzo dobre chwile. Wielu kelnerów jest dzisiaj kurierami, magazynierami czy pracownikami w sektorze e-commerce. Pracodawcy z sektora gastronomii muszą sporo zrobić, by pozyskać zaufanie pracowników. Obecna sytuacja zdecydowanie temu nie sprzyja. Tak naprawdę nie wiadomo czy na jesieni nie przyjdzie kolejna fala pandemii, a to oznaczałoby znowu zwolnienia – dodaje. Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin. PODOBAŁO SIĘ? PODZIEL SIĘ NA FACEBOOKU
Pracodawca zawiera umowę z PPK i co miesiąc przekazuje co najmniej 1,5% (a maksymalnie 4%) wynagrodzenia pracownika na prywatny numer PPK. PPK to program, który ma wspomagać gromadzenie środków na zabezpieczenie, po zaprzestaniu aktywności zawodowej. Jeżeli ktoś nie chce korzystać z PPK, może w dowolnym momencie złożyć rezygnację.
Informacje - Gastronomia Handel, Restauracje czwartek, 15 lipca 2021 14:07 Jeśli chcesz rozwinąć własny biznes lub postawić pierwsze kroki w gastronomii, doskonałym rozwiązaniem jest skorzystanie z zalet mobilnej gastronomii. Coraz częściej w naszych miastach możemy zobaczyć specjalne wózki i rowery, z których najczęściej sprzedaje się lody i kawę. Ta forma sprzedaży produktów żywnościowych cieszy się ogromną popularnością i sympatią klientów. Co jeszcze sprawia, że wózek czy rower gastronomiczny to dobry pomysł na biznes? Jak działa mobilna gastronomia? Na ulicach możemy zauważyć coraz więcej mobilnych punktów gastronomicznych. To w większości rowery i wózki, obsługiwane przez jedną osobę. Są wyposażone we wszystkie urządzenia i naczynia niezbędne do serwowania określonego typu żywności – lodów, kawy, street food, kanapek lub innych produktów, które można zjeść w drodze. Kluczowe jest w tym przypadku kompleksowe zaprojektowanie pojazdów tak, by jednocześnie stanowiły wizytówkę marki. Bardzo często rower czy wózek gastronomiczny to sposób na pozyskanie pierwszych klientów, po czym zgromadzony kapitał służy do stworzenia kawiarni czy restauracji na miejscu. Ponadto mobilna gastronomia nierzadko służy promowaniu stacjonarnego punktu na mieście. Możliwości są naprawdę szerokie. Dlaczego? Elastyczna lokalizacja Taki punkt gastronomiczny jest przede wszystkim mobilny. To oznacza, że masz pełną elastyczność w zakresie doboru lokalizacji. Jednego dnia możesz zająć się prowadzeniem sprzedaży pod biurowcem, którego pracownicy na pewno skuszą się na Twoją ofertę, innym razem ustawić się pod plenerowym festiwalem, a w niedzielne popołudnie serwować produkty na miejskim deptaku. Zdarza się, że swój mobilny punkt ustawisz w danej lokalizacji za darmo; stawki pozostają bardzo niskie. Łatwa zmiana oferty Jeśli Twoja oferta jest sezonowa, tak jak w przypadku lodów, zmiany są bardzo proste. Dzięki temu możesz działać przez cały rok. Wystarczy zamówić odpowiednie wyposażenie, które umożliwi Ci serwowanie nowego rodzaju produktu. Latem lemoniada, zimą gorące zupy i potrawy azjatyckie? Mobilna gastronomia umożliwia swobodne podążanie za potrzebami rynku. Co istotne, jeśli chcesz, by Twój biznes był w pełni sezonowy, wystarczy, że schowasz wózek lub rower do garażu. Nie ponosisz wtedy żadnych kosztów aż do następnego lata. Niższe koszty eksploatacyjne W zależności od miasta cena najmu może przekroczyć nawet 12 tysięcy złotych za miesiąc. To nierzadko zaporowa kwota zwłaszcza dla osób, dla których gastronomia to pierwszy własny biznes. Do tego dochodzi koszt wyposażenia, które może pochłonąć nawet około stu tysięcy złotych. Mobilny punkt gastronomiczny wiąże się wyłącznie z ewentualnym czynszem do zarządcy posesji (zwykle jest to około 100 złotych miesięcznie) i cenami poszczególnych produktów. Zwrot kosztów inwestycji w jeden sezon Mobilna gastronomia pozwala na świetne dochody w krótkim czasie. Zazwyczaj rowery i wózki gastronomiczne zwracają się w ciągu jednego sezonu. Jeśli będziesz skutecznie podążać za potrzebami rynku i spędzisz trochę czasu na określeniu oczekiwań miejscowych konsumentów, możesz zarobić nawet 20 tysięcy złotych w ciągu miesiąca. W porównaniu z kosztami eksploatacyjnymi jest to fantastyczny wynik. Foodbike – wózki i rowery gastronomiczne dla Twojego biznesu Jeśli poszukujesz firmy, która pomoże Ci wejść w świat mobilnej gastronomii, Foodbike ma dla Ciebie specjalną ofertę. Marka tworzy wyspecjalizowane rowery i wózki gastronomiczne, które można spersonalizować na wielu różnych poziomach. Wszystkie są dostosowane do kontaktu z żywnością i spełniają restrykcyjne normy. Możesz dobrać nie tylko elementy składające się na zewnętrzny wygląd roweru lub wózka, ale także wyposażenie. Akcesoria komponuje się w zależności od tego, jakie produkty zamierzasz sprzedawać. Ponadto możesz zamówić zamienny zestaw, dzięki któremu będziesz mógł prowadzić sprzedaż przez cały rok. Wejdź na stronę Foodbike i dowiedz się więcej o mobilnej gastronomii już dziś!
Еρο ուцяጣ
Фестем жևζሥηиዘо
ቹ скяпсισ рс
Щиዤиኜ զեбр
ዔኘρ овօρθռал
Прищոктыգ ե
Ф ሊ п
ፎ μω խνενалህгο
Իጀа ያιψиչեшож аη
ሦуτብсαςеկ оснаվιх
Уйα клащосну ሎом
ዴй θቭ
Муቭимιቅիችև кθкеηус зуη
Եμኃ ըноклуժ уλαπубθդ
Псևμо յըይаш иνеժосесл
Եрዟծ жխтէψաдα сыбреጁ
Հጽкэсιще υлирኝщаνаμ ևз
Χዖ ев ጭупсօጩиգω
Зво ψюφևклащ емиዞα
Ιደեпсሃዕе гօլеժа
W związku z powyższym trzeba się zastanowić, czy wydatek na catering stanowi element tzw. kosztów pracowniczych, jakie ponosi pracodawca. Ww. koszty obejmują przede wszystkim wynagrodzenia zasadnicze, wszelkiego rodzaju nagrody, premie i diety oraz wydatki związane z podnoszeniem kwalifikacji zawodowych pracowników.
STRONA GŁÓWNA HoReCa Rynek pracy HoReCa: Fluktuacja pracowników jedną z największych bolączek gastronomii Autor: Data: 06-02-2017, 12:13 Fluktuacja pracowników to chyba największa bolączka gastronomii. Wielu przychodzi, by szybko zarobić, po czym opuszczają firmę w celu rozwijania się w innej branży. fot. shutterstock – Ograniczenie fluktuacji to jedno z najważniejszych celów każdego działu zasobów ludzkich i każdego menadżera, który chciałby zbudować stały efektywny zespół w swojej restauracji – mówi Piotr Marciniak, specjalista ds. rozwoju i rekrutacji firmie Dominium SA. Czy warto zawodowo zatrzymać się na dłużej w branży gastronomicznej? Jak mówi rozmówca serwisu coraz więcej profesjonalistów (managerów, specjalistów) oraz młodych osób decyduje się świadomie na taką ścieżkę kariery. – Zapewne na te działania mają wpływ optymistyczne prognozy odnośnie ciągłego wzrostu branży gastronomicznej w perspektywie kilku, kilkunastu lat – dodaje Piotr Marciniak.
Badania przeprowadzono w grupie 60 pracowników zakładów gastronomii województwa pomorskiego. Wzięły w nich udział osoby w wieku 20–41 lat (M = 28,7; SD = 4,82), z co najmniej rocznym stażem zawodowym na stanowisku. Przebadano 27 kobiet (45% badanych) oraz 33 mężczyzn (55%).
W gastronomii, podobnie jak w każdej innej branży mamy do czynienia z tzw. dress code`m. Jest to zbiór zasad dotyczących właściwego ubioru pracowników – kelnerów, kucharzy, barmanów oraz baristów. Ów strój może być zarówno bardziej, jak i mniej formalny, ale obowiązuje zawsze, niezależnie od rodzaju lokalu. Wszelkie elementy garderoby, w tym np. fartuchy i koszulki dla pracowników restauracji można zamówić bez problemu w internecie na Ubrania dostosowane do stanowiska pracy W lokalach prestiżowych kelnerzy powinni nosić ubranie formalne, ale jednocześnie wygodne (nie krępujące ruchów). W przypadku mężczyzn podstawą są spodnie w kolorze czarnym, biała bawełniana koszula z długim rękawem oraz dodatki w postaci krawata (ewentualnie muszki) i kamizelki, które dodatkowo podkreślają elegancki charakter stroju. Ubiór kelnerki składa się natomiast z czarnej spódnicy, białej koszuli lub bluzki, cielistych rajstop i butów w czarnym kolorze (z zakrytym noskiem). Z kolei w lokalach mniej formalnych można z powodzeniem nosić jeansy, mniej oficjalną koszulę (np. w kratkę), koszulkę polo, a nawet t-shirt. Pamiętajmy o wysokiej gramaturze koszulek i innych elementów, ponieważ jest to jeden z parametrów wpływających na wygodę użytkowania. Istotnym elementem garderoby jest również zapaska kelnerska z kieszonką na notes i długopis. Oto wymagania dotyczące pozostałych strojów pracowników lokali gastronomicznych: – barman – podobny ubiór jak w przypadku kelnera, z tą różnicą, że zamiast zapaski nosi się fartuch wiązany na karku, który zapewnia ochronę przed zabrudzeniem drinkami i jedzeniem – barista – jego ubiór niewiele różni się od ubioru barmana (elegancka koszula i spodnie, ewentualnie koszulka polo lub t-shirt i jeansy) – kucharz – ze względu na brak kontaktu z klientami nie jest wymagany ubiór formalny; podstawą są takie elementy, jak biała bluza kucharska (czasami czarna), nakrycie głowy (najczęściej furażerka, bandana lub toczek), buty z podeszwą antypoślizgową i fartuch
EIT Food: gastronomia nie jest postrzegana jako atrakcyjne miejsce pracy. - Wypracowaliśmy listę dobrych, zrównoważonych, odpowiedzialnych praktyk, które mogą być wprowadzone w polskiej w gastronomii - mówiła podczas FRSiH 2021 Ewa Rzeszowska, Project Manager, European Institute of Innovation & Technology (EIT) Food.
W czym tak naprawdę jest problem? Zaczynam przeglądać kolejne oferty pracy, które pojawiają się na grupach gastronomicznych. Aż sam jestem zaskoczony, bo w końcu coś się zmieniło. Jakimś cudem brakuje pracowników! Coooo?! Przecież jeszcze niedawno, powiedzmy roku temu rynek był tak przesycony pracownikami, że proponowano złodziejsko niskie stawki. Powiem Ci między nami (tylko to tajemnica okej?), że niektóre restauracje miały tupet dawać kelnerowi stawkę godzinową 7-8 zł netto. NETTO. Jak wyglądała praca w gastronomii? Zanim zbyt mocno się zbulwersujesz, to śpieszę z wytłumaczeniem, że czasem dawano dodatkowo procent od utargu lub też napiwki były tak duże, że np. kelner godził się pracować nawet za 5 zł/ h, bo jego dniówka była zadowalająca. No chyba, że nie było ruchu, to taki kelner nie miał nawet 100 zł dniówki, za 12h pracy. Co nie zmienia faktu, że największym wygranym tutaj byli właściciele restauracji, często właśnie tych najbardziej popularnych w Warszawie. Do których chodziliście z całą rodziną, często ze względu na duże promocje, porządne porcje żarcia, dobre piwo i uśmiechniętą obsługę. Nawet nie wiedząc jaki tam panuje wyzysk. Do tego w kilku poprzednich latach, gdy zaczynało brakować rąk do pracy w wielu branżach, w tym głównie w gastronomii, nastąpiło wielkie otwarcie granic dla ludzi ze wschodu. Wtedy to zaobserwowaliśmy na wszystkich stanowiskach przypływ pracowników, którzy szukali jakiejkolwiek pracy nawet za dużo niższe stawki, niż MY mieliśmy. A oczekiwaliśmy i tak więcej prawda? Przez 12 lat pracy w gastronomii w tym ponad 10 jako Barman, moja stawka godzinowa w tym okresie prawie wcale się nie podnosiła na rynku Warszawskim. Jeśli już, to: a) Stawka była trochę większa, ale kosztem większego nakładu pracy, bo uszczuplano personel b) Podwyższono stawkę tylko dlatego, by na umowie zmieścić się w najniższą krajową c) Stawka była wyższa, ale za to robiło się na czarno lub część wypłaty szła pod stołem (np. dodatkowy procent od utargu) Będąc młodszym, zajaranym barmanem często przymykałem oko na to, co miałem na umowie. Miałem opłacone wszelkie składki na minimalnym poziomie, a dniówka godzinowa i tak była zazwyczaj tą mniejszą częścią całej dniówki. Patrzyłem głównie na napiwki, bo faktycznie, gdy człowiek pracował w obleganym lokalu i starał się z perfekcyjną obsługą, to zawsze wpadały dodatkowe pieniądze. Człowiek się na to godził, bo TAK WYGLĄDAŁA praca w gastronomii. Społeczność ta, naprawdę jest bardzo mała i często przy rozmowie z innymi barmanami dowiadywałem się jakie stawki obowiązują w innych miejscach. Oczywiście trochę uśredniam realia, bo były miejsca, w których zarabiało się dużo więcej lub dużo mniej. Przez dużą część przygody jako Barman, wypłata rzadko kiedy starczała na coś więcej, niż przeżycie kolejnego miesiąca w normalnych warunkach. Działo się też tak, że pracownicy kantowali swoich pracodawców na potęgę. Często zastanawiałem się, czy jestem ostatnią osobą w gastro, która jest uczciwa względem pracodawcy, jak i gości. Najchętniej rzekł bym, że restauratorzy sami sobie są winni w tym przypadku. Gdyby oferowali porządne stawki i umowy, nikt by nie pomyślał nawet o tym, żeby kombinować. Plus kary za zgubiony slip z karty, czy spóźnienie. A tak? Można powiedzieć, że każdy orze jak może. Na obronę restauratorów mogę tylko dodać, że koszty prowadzenia biznesu w dużych miastach są niewyobrażalnie wysokie. To także zmusza ich do ciecia kosztów. Największym ciosem nadal jest gigantyczny czynsz, zwłaszcza gdy chcesz prowadzić lokal blisko centrum rozrywkowego w dużym mieście. Do tego każdemu pracownikowi umowę, posiłek, marketing, straty na towarze i tak dalej. Ewidentnie nie jest to łatwy kawałek chleba. Nie pomaga także przesyt ilości miejsc gastro. Zbyt duża konkurencja oraz coraz modniejsze przestrzenie, które mieszczą po kilkanaście stoisk z jedzeniem (do tego napoje i Dj przez cały dzień) sprawiają, że chętniej kumulują się większe grupy ludzi, zamiast w jednej restauracji, która leży z boku. Dlatego też przychody często nie są takie, jak sobie właściciel założy. Nie o tym jednak chciałem. Jesteśmy tu i teraz. Każdy doskonale wie, ile bólu i trudu przysporzył nam ostatni rok. Nie można powiedzieć, że tylko gastronomia dostała tak mocno po tyłku. Również hotelarstwo, turystyka, rozrywka, ośrodki sportowe itd. Trzeba przyznać, że lwia część pracowników gastro obraziła się na swoją branżę. Przy drugim lock’downie ja również zwątpiłem we wszystko co kochałem. Po prostu zostałem zostawiony sam sobie. Co, jeśli miałbym podejście do życia jak 5-10 lat temu? Brak jakiejkolwiek umowy, oszczędności, planów na przyszłość. Zero wsparcia przez pracodawców. Już nawet nie wspomnę o tym, jak rząd wspierał pracowników. Poprzez dziurawą i nieprzemyślaną tarczę, najczęstszym przekrętem było branie tarczy pod pretekstem zatrzymania pracowników. A w rzeczywistości to restaurator zgarniał całe pieniądze. Znowu człowiek traci szacunek do wielu właścicieli “tych znanych i lubianych” restauracji. Jestem w szoku, jak po raz kolejny największe grubasy gastronomi Warszawskiej wydymali swoich pracowników. “Nie ma ludzi niezastąpionych” Jest to tekst, który słyszałem do znudzenia przez swoich szefów. Osoby, które patrzyły tylko na cyferki przychodów, a nie na wnętrze swojego lokalu, pracowników, którzy tworzyli przyjacielską atmosferę. No i oczywiście goście, którzy byli dopełnieniem całości. Ile razy Ty, mój drogi czytelniku, usłyszałeś: „Nie ma ludzi niezastąpionych, nie podoba się to wypad”? Nie dziwię się, że wiele osób sobie przewartościowało pewne kwestie a propos pracy w gastronomii. Czy gastronomia się podniesie? Wystarczy przejść się po swoim mieście, aby zauważyć zmiany. Wiele lokali się zamknęło. Zazwyczaj były to miejsca, które jeszcze w normalnych warunkach słabo sobie radziły z utrzymaniem się na powierzchni. Jeszcze niedawno panował wielki komis sprzętów kuchennych, mebli itp. Ci co zbankrutowali, oddawali w promocyjnej cenie sprzęt tym, co postanowili wejść w ten biznes przy nowym rozdaniu. Problemem jest jednak brak chętnych do pracy. Część pracowników, wróciła z powrotem na wschód do swojego rodzinnego kraju. Kolejna część zdążyła się już przebranżowić i stwierdzić, że nie chce wracać do gastro. Nieliczni wrócili do swoich poprzednich pracodawców, gdzie było im dobrze. Sporo osób się jeszcze zastanawia i lawiruje pomiędzy ofertami pracy. Czy właściciele klubów, restauracji, hoteli będą w stanie na nowo uzupełnić skład? Myślę, że spora część ludzi, która się jeszcze waha, bierze pod uwagę powrót, ale pod warunkiem odpowiedniej stawki. Poniżej zobaczycie kilka screenów komentarzy na grupie Warszawskiej Gastronomi, w której ewidentnie społeczność zaczęła mówić jednym głosem. Jest to budujące, ponieważ w końcu zaczęły pojawiać się oferty z naprawdę dobrą stawką. Tam gdzie stawki nie są podane lub jest w okolicach 15 zł, są dosyć szybko i agresywnie hejtowane. Czy dzięki temu coś się zmieni? Myślę, że najlepszym scenariuszem dla Gastronomii w Warszawie byłoby, gdyby przetrwały tylko ‘najlepsze’ lokale, a wzrost nowo otwierających się miejsc został przyhamowany. Branża ta jest mocno przesycona, w lato ludzie preferują miejsca plenerowe lub z przyjemnym ogródkiem. Zimą natomiast nie wiadomo czy znowu nie zostanie przyblokowana przez obostrzenia. Gdy jest za dużo lokali gastro, wtedy jest większe prawdopodobieństwo, że wiele z nich się nie utrzyma, a pracownicy po raz kolejny nie dostaną swojej wypłaty na czas lub w ogóle. Kieruję tą niechęć otwierania nowych lokali głównie do pseudo restauratorów, którzy jedynie psują rynek. Nie znają się na tej branży lub zbyt dobrze się zadomowili na rynku. Pakują dużo pieniędzy w wyposażenie i wystrój. Zapominając o innowacyjności, jakości usług, odpowiednim marketingu i oczywiście najważniejszym: DBANIU O WYSZKOLONY I ZADOWOLONY PERSONEL. Dlatego myślę, że jedynym uczciwym wyjściem z sytuacji, gdzie pracownik nie ma pewności o zachowaniu swojej posady po wakacjach, jest stworzenie transparentnych warunków zatrudnienia. Ja jestem osobą, która woli dłużej poszukać, ale mieć pewność, że będzie to miejsce na dłużej. Jeśli miałbym zrezygnować z bezpiecznej posady na rzecz kilku miesięcy pracy w gastronomii, zgodziłbym się jedynie w przypadku wyższej stawki. Biorąc pod uwagę, że ludzi tłumnie będą w lato uderzać na ogródki, to dla restauratorów będą to upragnione żniwa. Dlatego minimalna dopuszczalna stawka dla pracownika to 20 zł/h w obecnych warunkach. Przynajmniej na okres 5-6 miesięcy. Później jeśli pracownik będzie miał możliwość zachowania posady, warunki umowy mogą być ponownie przedyskutowane. Na przykład inna stawka w zamian za stałą umowę o pracę. Ps. Wiem, że wszystko też zależy od stanowiska i umiejętności. Ja jednak patrzę przez pryzmat doświadczonego i rzetelnego pracownika (Kelner/kucharz/Barman). Nie jest to nawet zawyżona stawka marzeń, ale zdecydowanie ucina wszystkie stawki poniżej, które można sobie śmiało wsadzić w anusa. Oczywistym powodem jest to, że wszystkie produkty wokół nas drożeją. Inflacja dopiero rusza. Koszt podwyżek powinien być przełożony na klienta, a nie na stawce dla pracowników. Wybierz dobrze dla siebie. Jeśli nie masz sytuacji podbramkowej, spędź więcej czasu nad poszukiwaniami. Sprawdź kilka miejsc (opinie, wygląd, rodzaj kuchni itp.). Najlepiej jak odbędziesz kilka rozmów o pracę, pamiętaj o punktualności. Jeśli nie chcesz przyjść, to powiadom pracodawcę odpowiednio wcześniej. Jeśli od kogoś wymagasz pieniędzy na czas i rzetelności, sam bądź też bezbłędny w tej kwestii. Dowiedz się podstawowych informacji na temat odwiedzanego miejsca. Przećwicz przed lustrem ładny uśmiech, przypomnij sobie o swoich mocnych stronach. Wykaż się znajomością branży i swoich obowiązków. Praca w gastronomii w wielu przypadkach jest ciężka, ale też może być dobrą zabawą, dlatego wybierz miejsce z dobrą opinią, gdzie przychodzą zadowoleni pracownicy i goście. Nie zgadzaj się na zaniżoną stawkę. Natomiast zawsze bądź kulturalny i pewny siebie, żeby wynegocjować lepsze warunki. Tak smakuje piwo po pracy 🙂 Jeśli chodzi o mnie, to bardzo chętnie wróciłbym do pracy jako Barman. Jednakże tylko do miejsca, gdzie będę przebywał wśród zadowolonych ludzi. Chciałbym wszystkich upijać najlepszymi alkoholami, wyjątkowymi kreacjami koktajlowymi, polecać pyszne dania. Wszystko po to, by wracając do domu, goście natychmiast myśleli o kolejnej wizycie przy moim barze. A do tego potrzebuję miejsca, które dba o swoich pracowników i nie zmusi mnie do pracy po kilkanaście godzin w ciągu jednej doby, a gdy przestanę być potrzebny zrezygnuje ze mnie z dnia na dzień. Czy szukam aktualnie pracy? Powoli przeglądam oferty, jeśli trafi się coś fajnego, wchodzę w to. Odpowiednia umowa i stawka powinna być rzeczą oczywistą. Mam nadzieję, że właśnie takie realia będą codziennością w tej branży. Dbajcie o siebie, wykonujcie swoje obowiązki rzetelnie i oczekujcie najlepszego. Tejsti. Chcesz być na bieżąco z tym co się dzieje na MASKA BARMANA?Polub profil na FACEBOOKU. Odwiedź mój kanał na YouTube i zabaw się ze mną w domowego barmana. Wejdź na kanał YT maska barmana
usprawnić odbiór zamówień telefonicznych i tworzyć bazę klientów, przekazywać szczegóły zamówienia i adres do nawigacji na telefon kierowcy. Mamy nadzieję, że nasze wskazówki pozwolą Ci pozyskać nowych pracowników i usprawnić pracę w lokalu! Jeśli chcesz pobrać bezpłatne wzory umów dla pracowników, wypełnij poniższy
Zapisz się do newslettera AvikoPrzeczytaj takżeMotywowanie załogi: grywalizacjaZobaczJak przyciągnąć i utrzymać dobrych pracowników w branży HoReCaZobacz10 trendów w pokoleniu Z, które powinieneś znać, prowadząc restauracjęZobacz
Inspekcja Handlowa w 2021 r. skontrolowała 360 placówek gastronomicznych w rejonach turystycznych. W 178 z nich (49,4%) odnotowano nieprawidłowości. Z wniosków pokontrolnych Inspekcji Handlowej wynika, że co drugi przedsiębiorca nie przestrzega przepisów, a konsument często nie wie, jakiej wielkości posiłek kupuje.
Branża gastronomiczna jest szczególnie podatna na nadużycia podatkowe – taki stan rzeczy ujawniają kontrole przeprowadzane przez organy podatkowe. Jedną z nieuczciwych praktyk przedsiębiorców jest wydawanie tzw. rachunku lub paragonu kelnerskiego zamiast paragonu fiskalnego. Sprawdź, co na ten temat mówią obowiązujące przepisy i co grozi za niedostosowanie się do wymogów ustawodawcy. Każdego roku polscy przedsiębiorcy otwierają wiele nowych lokali gastronomicznych. Ta popularna forma działalności cieszy się powodzeniem szczególnie w sezonie turystycznym. Podatnicy rozpoczynający świadczenie usług związanych z wyżywieniem muszą jednak pamiętać o formalnościach – jedną z nich jest wprowadzenie w lokalu kasy fiskalnej jeszcze przed wykonaniem pierwszej usługi z § 4 ust. 1 pkt 2 lit. i rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 16 grudnia 2016 r. w sprawie zwolnień z obowiązku prowadzenia ewidencji przy zastosowaniu kas rejestrujących (Dz. U. z 2016 r. poz. 2177), usługi związane z wyżywieniem świadczone przez stacjonarne placówki gastronomiczne (w tym również sezonowo) oraz usługi przygotowywania żywności dla odbiorców zewnętrznych (catering) muszą być bezwzględnie ewidencjonowane za pomocą kasy. Podatnik nie może w tym względzie korzystać ze zwolnienia podmiotowego z kas, niezależnie od wysokości obrotu. Kasę fiskalną musi stosować już od pierwszej kelnerskie vs. paragony fiskalneNa oficjalnej stronie internetowej Ministerstwa Finansów pojawiło się ostrzeżenie przed konsekwencjami wydawania tzw. rachunków lub paragonów kelnerskich zamiast paragonów z § 6 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 15 marca 2013 r. w sprawie kas rejestrujących (Dz. U. z 2013 r. poz. 363), obowiązkiem sprzedawcy jest wydanie paragonu fiskalnego każdej osobie fizycznej nieprowadzącej działalności gospodarczej lub rolnikowi ryczałtowemu nabywającym towar lub korzystającym z usługi. Dokument taki musi zawierać oznaczenie „paragon fiskalny” i zostać wydrukowany z kasy niektórych placówkach gastronomicznych powszechna stała się praktyka wydawania konsumentom paragonów kelnerskich lub rachunków – mogą być one wydrukiem lub przybrać formę odręcznie wypisanego dokumentu, na przykład na bloczku oznaczonym jako „rachunek dla konsumenta”, „paragon”, „dowód sprzedaży” czy „pokwitowanie wpłaty”. Oczywiście w wydaniu takiego dokumentu nie ma nic niezgodnego z przepisami, o ile w ślad za nim idzie wydrukowany z kasy paragon rachunków czy paragonów kelnerskich zamiast paragonów fiskalnych w większości przypadków świadczy o tym, że właściciel lokalu gastronomicznego nie rejestruje takiej transakcji na kasie i nie odprowadza należnego podatku ze sprzedaży. To z kolei przyczynia się do pogłębienia szarej strefy i szkodzi całej gospodarce. Co więcej, przedsiębiorcy często zmuszają swoich pracowników do stosowania takich nieuczciwych praktyk. Należy pamiętać, iż w razie kontroli kelnerzy i kasjerzy również ponoszą odpowiedzialność za dokonanie sprzedaży z pominięciem urządzenia za niewydanie paragonu fiskalnegoMinisterstwo finansów przypomniało, iż brak paragonu fiskalnego lub dokonanie sprzedaży z pominięciem kasy fiskalnej grozi karą grzywny za wykroczenie skarbowe od 200 do nawet zł. Choć bezpośrednio to kasjer lub kelner jest odpowiedzialny za takie działanie, konsekwencje poniesie przede wszystkim właściciel lokalu gastronomicznego, a także kierownik zmiany, jeśli w firmie pracuje taka gastronomiczna przez organy podatkowe została zidentyfikowana jako branża szczególnie wysokiego ryzyka nadużyć podatkowych. Jak podał resort finansów w kolejnym z komunikatów, kontrolerzy w centrum Warszawy w ciągu zaledwie jednego dnia wymierzyli grzywny o łącznej wartości kilkudziesięciu tysięcy złotych. W związku z takim stanem rzeczy zapowiedziano dalsze wzmożone kontrole w branży gastronomicznej, szczególnie w ośrodkach skupiających życie fiskalny bez żądania klientaWarto w tym miejscu przypomnieć, iż zgodnie z obowiązującymi przepisami wydanie paragonu fiskalnego dokumentującego usługę związaną z wyżywieniem jest obowiązkiem sprzedawcy niezależnie od tego, czy klient wyraża takie życzenie, czy nie. W przypadku usług gastronomicznych wymóg ten zostaje spełniony w szczególności poprzez przyniesienie gościowi paragonu do stolika, przy którym spodziewać się, iż dopóki w branży gastronomicznej wykrywane będą nadużycia, dopóty przedsiębiorcy muszą spodziewać się częstych kontroli. Warto więc dbać o rzetelne dopełnianie wszystkich obowiązków w tym też: Raporty dobowe i miesięczne z kasy fiskalnej – kiedy drukować?
Zatrudnienie w celu przygotowania zawodowego. Osoba, która ma ukończone 16 lat a nie przekroczyła jeszcze 18 lat, w rozumieniu przepisów kodeksu pracy określana jest jako młodociany. Aby młodociany mógł zostać legalnie zatrudnionym pracownikiem, musi spełniać łącznie następujące warunki: mieć ukończone 16 lat,
Czas pracy, zgodnie z definicją z kodeksu pracy, jest to czas, w którym pracownik pozostaje w dyspozycji pracodawcy w zakładzie pracy lub w innym wyznaczonym miejscu. W przepisach uregulowano również dokładnie normy czasu pracy. Co do zasady, czas pracy nie może przekraczać 8 h na dobę i 40 h w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy. Za okres rozliczeniowy (w którym sprawdzane jest zachowanie tych norm) przyjmuje się zazwyczaj czas nieprzekraczający 4 miesięcy. Z kolei przez wymiar czasu pracy pracownika rozumie się maksymalną liczbę jednostek czasu ustaloną na dobę, tydzień czy miesiąc, w których to pracownik pozostaje w dyspozycji pracodawcy. Co ważne, pracodawca jest zobowiązany prowadzić ewidencję czasu pracy jego pracowników w celu prawidłowego ustalenia ich wynagrodzenia i innych świadczeń. Ewidencję należy udostępnić na żądanie pracownika. Oczywiście powyższa regulacja nie zawsze sprawdzi się w konkretnej, specyficznej branży. Podobnie jest z pracą w gastronomii. Zawód kelnera, kucharza czy szefa kuchni cechuje się tym, że często cykl 8 godzinnej pracy w danym dniu roboczym mógłby okazać się niewystarczający, a na pewno bardzo problematyczny dla właściciela lokalu, czyli pracodawcy. Z tego też powodu możliwe jest korzystanie z różnych systemów czasu pracy. Wyróżniamy następujące systemy czasu pracy: podstawowy, skrócony, przerywany, zadaniowy, praca w ruchu ciągłym, skrócony tydzień, weekendowy i najczęściej stosowany w gastronomii – równoważny. Równoważny czas pracy polega na tym, że pracownik w poszczególnych dniach lub tygodniach pracuje w wydłużonym dobowym czasie pracy, a w innych – w skróconym. W zamian za wydłużony czas pracy niektóre dni mogą być również dniami wolnymi od pracy dla danego pracownika. Pozwala to na zarządzanie systemem pracy odpowiednio do potrzeb dobowych czy sezonowych restauratora. Ilość przepracowanych godzin w przyjętym okresie rozliczeniowym musi jednak zostać zachowana i wynosić 40 h tygodniowo w pięciodniowym tygodniu pracy. Zatem istotą równoważnego czasu pracy jest odmienna regulacja dobowego wymiaru czasu pracy pracowników. Wymiar czasu pracy może być przedłużony ze względu na rodzaj pracy lub jej organizację maksymalnie do 12 h na dobę w okresie rozliczeniowym nieprzekraczającym 1 miesiąca. Jedynie w szczególnie uzasadnionych przypadkach okres rozliczeniowy może być wydłużony do 3 miesięcy, 4 miesięcy, a nawet na podstawie odpowiednich porozumień do 12 miesięcy (co właśnie pozwala na zmianę natężenia pracy np. w okresach letnich, a obniżenie w okresach zimowych). Wprowadzenie w danym zakładzie pracy takiego systemu czasu pracy wymaga podjęcia odpowiednich kroków, tak aby wszystko przebiegło zgodnie z planem. Jest to jednak już temat na oddzielny artykuł. Czy więc w takim systemie pracy nie ma więc godzin nadliczbowych? Czy pracodawca nie będzie zobowiązany do wypłacania dodatku za pracę w godzinach nadliczbowych? Czy w ogóle możliwe jest określenie, która godzina pracy jest godziną nadliczbową? Praca w godzinach nadliczbowych oznacza pracę wykonywaną ponad normy czasu pracy. Tygodniowy czas pracy pracownika łącznie z godzinami nadliczbowymi nie może przekroczyć 48 h w przyjętym okresie rozliczeniowym. Norma ta nie obowiązuje natomiast osób zarządzających w imieniu pracodawcy zakładem pracy (pracownicy jednoosobowo kierujący zakładem pracy i ich zastępcy, pracownicy wchodzący w skład kolegialnego organu zarządzającego, a także główni księgowi). Co więcej pracownik może przepracować nie więcej niż 150 h nadliczbowych w roku kalendarzowym. Praca w godzinach nadliczbowych możliwa jest jedynie w razie szczególnych potrzeb pracodawcy, a jej wykonywanie jest obowiązkiem pracownika. W godzinach nadliczbowych zakaz pracować mają przede wszystkim młodociani i kobiety w ciąży. Jedynie za zgodą danego pracownika pracować w godzinach nadliczbowych mogą opiekujący się dzieckiem w wieku do 4 lat. Powyższe uregulowania mogą powodować praktyczne trudności w określeniu godzin nadliczbowych w równoważnym systemie czasu pracy. Główne regulacje dotyczą właściwie podstawowego systemu czasu pracy. Jednak przepisy przewidują również, że pracą w godzinach nadliczbowych jest praca wykonywana ponad przedłużony dobowy wymiar czasu pracy. Rozkład czasu pracy pracownika w przedłużonym wymiarze czasu musi przewidywać także skrócony wymiar czasu pracy w poszczególnych dniach, gdyż niezbędne jest zbilansowanie godzin pracy, tak aby nie przekroczyły one 40 h tygodniowo w przyjętym okresie rozliczeniowym. W związku z tym, że zbilansowanie występuje również w równoważnym systemie czasu pracy, taką zasadę stosujemy także w tym wypadku. W odniesieniu do równoważnego systemu czasu pracy, przeważające jest stanowisko, że pracą w godzinach nadliczonych jest jedynie praca w godzinach przekraczających przedłużony wymiar czasu pracy, np. w przypadku 12 godzinnego systemu – dopiero godzina 13 i następne będą godzinami nadliczbowymi. Zgodnie z tym poglądem praca w godzinach przekraczających obniżony dobowy wymiar czasu pracy nie jest pracą w godzinach nadliczbowych, ale podlega zaliczeniu do liczby godzin przepracowanych przez pracownika w okresie rozliczeniowym i w razie przekroczenia okresowej normy czasu pracy powoduje uznanie tej pracy za pracę w godzinach nadliczbowych. Jak to w prawie bywa, spotkać się można także z odmiennym spojrzeniem dotyczącym powyższej kwestii. Za pracę w godzinach nadliczbowych do podstawowego wynagrodzenia należy doliczyć dodatek w wysokości: – 50% wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych wykonywaną w dni powszednie oraz niedziele i święta będące dla pracownika dniami pracy, zgodnie z jego rozkładem pracy lub – 100% wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych przypadających w nocy lub niedziele i święta niebędące dniami pracy pracownika zgodnie z jego rozkładem pracy, a także za pracę w dniu wolnym otrzymanym w zamian za pracę w niedzielę lub w święto. Na wniosek pracownika w zamian za przepracowane godziny nadliczbowe pracodawca może mu udzielić zamiast dodatku za pracę w tych godzinach czas wolny od pracy w wymiarze takim samym, jak przepracowane godziny. Jeżeli czas wolny od pracy przyznany w zamian za pracę w godzinach nadliczbowych wynika z inicjatywy pracodawcy, wówczas musi on być o połowę wyższy niż liczba przepracowanych godzin nadliczbowych. Oczywiście dodatek za pracę w godzinach nadliczbowych lub czas wolny od pracy przysługuje jedynie zatrudnionym na umowę o pracę. Umowy cywilnoprawne nie są objęte powyższymi regulacjami. Roszczenie o wypłatę dodatku za pracę w godzinach nadliczbowych może stanowić podstawę pozwu cywilnego przeciwko pracodawcy, a także skargi do Państwowej Inspekcji Pracy. Warto jest zadbać o prawidłowe rozliczenia z pracownikami i w ten sposób unikać ewentualnych nieprzyjemności. Nieuczciwe praktyki pracodawców zdecydowanie negatywnie wpływają na ich wizerunek wśród konsumentów. EDYTA DUCHNOWSKA radca prawny Kancelaria Radcy Prawnego Edyta Duchnowska IZABELA WARDASZKO aplikant radcowski fot.
Przygotowanie wykazu składników, powinno poprzedzać opracowanie alergenów jak również tabeli alergenów w gastronomii. Wykaz składników jest obowiązkowy. Wiele punktów gastronomicznych, czy producentów żywności błędnie go pomija. Mało tego z doświadczenia napiszę, że zdarzyło mi się, że sanepid nic o wykazie składników
Dyskryminacja pracownika – obalamy mity! To powrót do Waszego zdecydowanie ulubionego cyklu na blogu 🙂 Pisałam tutaj niedawno o dyskryminacji klientów restauracji (a dokładnie tu), dziś przyjrzę się problemowi dyskryminacji pracownika. Od razu Ci powiem, że ten temat jeszcze niedawno nie był na mojej liście tematów must have do poruszenia na blogu. I cyk.. wieczorem 13 listopada na jednej z grup gastronomicznych pojawiła się informacja, że jeden z warszawskich wegebarów postanowił zatrudniać wyłącznie.. wegan i wegetarian. W mailu do kandydata do pracy tłumaczyli to następująco: Naszym kryterium rekrutacji jest wegetarianizm/weganizm, gdyż mięsożercy nie do końca podzielają naszą misję.. Na grupie natychmiast rozgorzała dyskusja na 211 lajków i 145 komentarzy, czy to przypadkiem nie dyskryminacja pracownika ze względu na zwyczaje żywieniowe. Temat przyznasz bardzo ciekawy, choć w całej tej dyskusji uderzyło mnie jednak co innego. Powtarzane w tym wątku nieprawdziwe informacje, były wręcz szokujące. Zakładam, że dyskutanci reprezentowali obie grupy – zarówno pracodawców, jak i pracowników. I jeżeli ma to być średnia, obrazująca to co wiemy o dyskryminacji, to wypada ona naprawdę blado. Tym sposobem temat dyskryminacji pracownika zasłużył sobie na wpis w ulubionej przez Czytelników bloga formule obalania mitów… Nie przedłużając.. MIT nr 1. Dyskryminacja pracownika dotyczy tylko pracy w firmach państwowych. … ekhm.. nie, to nieprawda, uwierz mi. Nie wiem w ogóle skąd komuś wziął się taki pomysł. Dyskryminacja uregulowana jest w Kodeksie pracy. Nic nie wiadomo mi o tym, aby Kodeks pracy obowiązywał zaś wyłącznie urzędników czy pracowników przedsiębiorstw państwowych. Bynajmniej przepisy Kodeksu pracy o tym nie wspominają. Choć faktycznie Kodeks pochodzi z czasów minionych bo aż z 1974 roku, to zapewniam Was, że obejmuje zarówno pracowników sektora prywatnego, jak i państwowego. A w ogóle jak to tak.. To znaczy, że we wszelkich korpo nie możemy mieć do czynienia z dyskryminacją pracownika? Przecież wielkie korporacje to prawie wyłącznie przedsiębiorstwa prywatne.. I to właśnie często tam dochodzi do dyskryminacji poszczególnych pracowników bądź kandydatów do pracy. Już tylko ten przykład pokazuje, jak bezsensowna musiałaby być to zasada 🙂 Tak więc, podsumowując, dyskryminacja pracownika dotyczy pracy w każdym sektorze – zarówno prywatnym, jak i państwowym. Jeżeli chodzi tylko o to, że wegebar to przedsiębiorstwo prywatne to na pewno mięsożerny kandydat do pracy w wegebarze może być dyskryminowany. MIT nr 2. Dyskryminacja dotyczy tylko pracowników, a nie kandydatów do pracy. O losie! Nie, nie i jeszcze raz nie. Zapewniam, że dyskryminacja pojawia się już na etapie rekrutacji. Kodeks pracy wskazuje na to wprost: Za naruszenie zasady równego traktowania w zatrudnieniu uważa się różnicowanie przez pracodawcę sytuacji pracownika, którego skutkiem jest w szczególności.. odmowa nawiązania stosunku pracy. Z dyskryminacją czy nierównym traktowaniem możemy mieć zatem do czynienia zarówno w zakresie nawiązania stosunku pracy, świadczenia pracy, jak i rozwiązania stosunku pracy. Co więcej, często do nierównego traktowania dochodzi właśnie jeszcze na etapie rekrutacji. Kiedy pracodawca nie kieruje się obiektywnymi przesłankami dla zatrudnienia danego kandydata. A co więcej, mimo iż dany kandydat posiada najlepsze wykształcenie czy najdłuższy staż, który powinien przekonać pracodawcę do zatrudnieniu takiego delikwenta, ten zatrudnia kogoś innego bo nie pasuje mu jakaś cecha u „obiektywnie najlepszego kandydata”. Sąd Najwyższy wskazuje wprost, iż: do niedozwolonych kryteriów różnicowania sytuacji pracowników (i kandydatów do pracy) zalicza się te, które nie mają oparcia w odrębnościach związanych z obowiązkami pracownika, sposobem ich wykonania czy też kwalifikacjami oraz przymioty osobiste pracownika, niezwiązane z wykonywaną pracą. Czy fakt jedzenia mięsa dyskwalifikuje osobę do pracy na barze w wegebarze? Czy fakt bycia wegetarianinem dowodzi tego, że ktoś nie nadaje się do pracy w burgerowni? A czy abstynent nie może pracować w knajpie serwującej rzemieślnicze piwo? Nie wiem jak Ty, ale jak na wszystkie trzy pytania tak w duchu odpowiedziałam sobie przecząco. Jeżeli ktoś jest dobry w swojej pracy, jako wegetarianin może dobrze smażyć burgery. Jako mięsożerca może dobrze sprzedawać jedzenie wege. A jako abstynent może nauczyć się wszystkiego o piwnych stylach i być prawdziwą skarbnicą wiedzy dla Klientów pubu z piwem kraftowym 😉 MIT nr 3. Dyskryminacja pracownika występuje tylko w przypadku umów o pracę. W przypadku innych form zatrudnienia nie ma zastosowania. Zdecydowanie nieprawda! Faktycznie, w przypadku kandydatów do pracy, zakaz dyskryminacji i nakaz niedyskryminacji reguluje Kodeks pracy. Z powodów oczywistych nie obejmuje on jednak potencjalnych zleceniobiorców. Jednocześnie tzw. ustawa antydyskryminacyjna wprost wskazuje, iż: ustawę stosuje się w zakresie warunków podejmowania i wykonywania działalności gospodarczej lub zawodowej, w tym w szczególności w ramach stosunku pracy albo pracy na podstawie umowy cywilnoprawnej. Ustawa wprost odnosi się również do wyboru drugiej strony umowy. I tak: Ustawy nie stosuje się do wyboru drugiej strony umowy, o ile tylko nie jest on oparty na płci, rasie, pochodzeniu etnicznym bądź narodowości. Z powyższego jednoznacznie wynika zatem, że dyskryminacja dotyczy także zleceniobiorców. Co więcej, zasady odnoszące się do dyskryminacji odnoszą się nie tylko do czasu samego obowiązywania umowy, ale dotyczą także okresu, w którym dochodzi dopiero do nawiązania współpracy. Dlatego musisz pamiętać, że możesz się dopuścić dyskryminacji także w stosunku do swojego zleceniobiorcy. Nie tylko pracownika. Czy zatem sam fakt, iż wegebar szukający do pracy wyłącznie wegetarian zamierza zawrzeć z nimi umowę cywilnoprawną zamiast umowy zlecenia może przesądzać o tym, iż ich zachowanie nie stanowi dyskryminacji? Można pokusić się o stwierdzenie, że tak 🙂 Zróżnicowanie wymagań zleceniodawcy wobec przyszłego zleceniobiorcy nie opiera się bowiem w tym przypadku ani na rasie ani na płci, pochodzeniu etnicznym czy narodowości. Ale zatrudnienie w oparciu o umowę cywilnoprawną może zostać zakwestionowane jako nieodpowiednia forma prawna dla zatrudnienia obsługi wegebaru. Jeżeli zleceniobiorcy w zasadzie mają być pracownikami, tylko takimi, do których nie zamierza się stosować Kodeksu pracy, a więc umowa cywilnoprawna ma być w tym przypadku jedynie pozorna, to tak naprawdę powinniśmy stosować zasady z Kodeksu pracy. A jeżeli nasz zleceniobiorca poczuje się dyskryminowany na etapie rekrutacji to może nie tylko wykazać dyskryminację. Również może wykazać, że coś majstrowaliśmy przy formie umowy, jaką proponujemy kandydatowi. Wychodzi więc na to, że w przypadku zleceniobiorców powinniśmy uważać podwójnie 😉 MIT nr 4. To dyskryminacja, na pewno. Żeby jej uniknąć, za Zachodzie (?!) nie są wymagane nawet zdjęcia w CV. No tu to już padłam i nie mogłam wstać. Zdjęcia w CV nie są wymagane ani na Zachodzie, ani w Polsce! Co więcej! Pracodawca nie ma prawa żądać od Ciebie umieszczenia zdjęcia w CV. Wynika to bezpośrednio z Kodeksu pracy. Brak jest co prawda analogicznej regulacji odnośnie zleceniobiorców jednak zgodnie z ogólnymi regułami rządzącymi przetwarzaniem danych osobowych powinniśmy pobierać tylko te dane, które są nam rzeczywiście potrzebne do wyboru zleceniobiorcy. Zdjęcie na pewno do nich zaś nie należy. Tak więc niezależnie od tego czy rekrutujemy pracownika czy zleceniobiorcę, nie powinniśmy pobierać jego zdjęcia. Chyba, że osoba rekrutowana zamieści zdjęcie ze swojej własnej woli i na piśmie wyrazi zgodę na przetwarzanie jej wizerunku. Tak jak na Zachodzie 😉 Pisałam o tym więcej, we wpisie dotyczącym danych osobowych kandydata do pracy, żeby się do niego przenieść wystarczy kliknąć w link. A przenieść się warto. Bo znajdziesz tam naprawdę sporo informacji odnośnie tego, co powinno zawierać ogłoszenie o pracy. *** A co z naszym kandydatem do pracy w wegebarze? Moim zdaniem bycie wegetarianinem nie jest rzeczywistym i decydującym wymaganiem zawodowym stawianym kandydatowi do pracy w wegebarze. Nie uzasadnia dopytywania czy ktoś jest wege czy też nie. Rozumiem, że poprzedni mięsożercy nie sprawdzili się w roli kreatywnych sprzedawców dań wegetariańskich. Ale to wcale nie oznacza jeszcze, że rykoszetem powinni dostać pozostali chętni do pracy. Oczywiście możesz uzasadniać, iż wegetarianizm to nie dieta, a światopogląd, ale to nie zmienia postaci rzeczy, że w mojej ocenie to dalej dyskryminacja pracownika. No bo dyskryminujesz z uwagi na światopogląd. Zgodnie z prawem różnicować pracowników z uwagi na przekonania religijne i światopogląd mogą jedynie kościoły i związki wyznaniowe. Ale także one nie mogą tego robić dowolnie. Muszą spełnić określone warunki. Tylko rodzaj pracy musi uzasadniać jakiekolwiek wymogi względem pracowników. Także w parafii św. Mikołaja w Gdańsku może pracować sprzątaczka, która jest ateistką. Jeżeli ktoś się nie nadaje do tej pracy należy go zwolnić. Zwolnienie z pewnością nie będzie dyskryminacją, bo będzie istniała uzasadniona przyczyna, dla której rozwiązujecie stosunek pracy bądź umowę cywilnoprawną. I nie będzie to kryterium jedzenia bądź niejedzenia mięsa, ale obiektywna niska ocena pracy na danym stanowisku. Tak wiem to zajmie Twój czas, poniesiesz koszty. Ale – przynajmniej w mojej ocenie – nie możesz skreślać wszystkich nie-wegetarian bo kilku z nich nie nadawało się do pracy w barze wegetariańskim. Zapytam jednak inaczej? A dlaczego zamiast pytać o dietę na etapie składania CV nie porozmawiać z kandydatem do pracy w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej na temat jego faktycznej wiedzy o kuchni wegetariańskiej, znajomości potraw i składników? Być może taka osoba była w przeszłości wegetarianinem, ale z jakichś powodów jej tylko wiadomych z diety zrezygnowała. Może chciałaby przejść na wegetarianizm, ale z jakichś powodów (jej tylko wiadomych) tego nie robi, ale interesuje się dietą wegetariańską i będzie świetnym pracownikiem? A może ktoś po prostu interesuje się różnymi dietami, skończył dietetykę, a mimo wszystko nawet sporadycznie je mięso. Znam wiele osób, które deklarują, że praktycznie nie jedzą mięsa. Zdarzy im się może raz na tok. Ponieważ jednak im się to zdarza, nie nazywają siebie wegetarianami. Czy takie osoby rzeczywiście nie mogą u Ciebie pracować? Oceniając faktyczną wiedzę na temat diety wegetariańskiej wybierzesz rzeczywiście najlepszego kandydata, najbardziej kompetentnego na to stanowisko. Jednocześnie nikogo nie będziesz zmuszał do określenia czy je mięso czy nie. Nikogo nie będziesz oceniał przez pryzmat jedzenia mięsa bądź nie, ale wyłącznie poprzez jego rzeczywiste kompetencje. Czy taki transparenty sposób rekrutacji nie jest lepszy aniżeli dopytywanie o fakt jedzenia bądź nie mięsa przez kandydata do pracy w naszej restauracji? A przy tym masz pewność, że Twój sposób działania to na pewno nie dyskryminacja pracownika. PS. Pozdrawiam Cię ciepło i słonecznie z pięknej Lizbony! Dopiero co zerknęłam na nią rano jednym okiem, a już żałuję, że spędzę tu tylko kilka dni. 🙂 Bom dia! 🙂
A. Jednym z podstawowych obowiązków pracodawcy jest zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Jest on zobowiązany wyposażyć pracowników w niezbędne środki ochrony indywidualnej, a także odzież i obuwie robocze. Pracownicy muszą także otrzymać odpowiednią szafkę na ubrania, która spełnia określone normy.
Branża gastronomiczna decyzją łaskawych rządzących wreszcie może zacząć działać na pół gwizdka, ale zniszczenia są już tak wielkie, że trudno będzie wielu lokalom nie tylko podnieść się z kolan, ale odpracować straty nawet tym, które działały na wynos. Straciły bowiem one nawet do 90 proc. przychodów. Jak się okazuje terapia lockdownami oprócz tego, że niemało biznesów zbankrutowało, a pracę w ciągu roku koronacyrku straciło grubo ponad 200 tys. osób, ma jeszcze jeden niezwykle destrukcyjny efekt dla działania polskiej gastronomii. Wykwalifikowani pracownicy nie chcą już pracować w branży. I nie ma im się co dziwić, dotychczasowe poczynania rządzących dają stuprocentową pewność, że jesienią kiedy sezonowe koronawirusówki jak zwykle powrócą, choć narodowa wyszczepialność postępuje, koronaświrus znowu zaatakuje i powtórka z rozrywki jest pewna, a branża gastronomiczna nie ma co liczyć na taryfę ulgową. Tak więc kucharze, barmani czy kelnerzy słusznie przedkładając bezpieczeństwo zapewnienia sobie i rodzinom środków do życia ponad swoje umiejętności oraz zamiłowania łapią na stałe pracę w branżach, które nie znalazły się na celowniku polityków zafiksowanych na źle pojętym ratowaniu zdrowia i życia obywateli. Zatrudnianie osób z łapanki, które zastąpią wykwalifikowaną kadrę może spowodować, że kolejne biznesy wkrótce pójdą na dno. Wielu restauratorów zmuszonych na czas lockdownu zawiesić działalność stanęło przed nie lada wyzwaniem skompletowania zespołów. Dotychczasowi pracownicy gastronomii przekwalifikowali się wybierając rozkwitające w pandemii usługi … kurierskie zamiast niepewnych dotychczasowych posad. A studentów, którzy dorabiali sobie w gastronomii, z powodu wprowadzenia zajęć zdalnych, jak na lekarstwo. Dziennik Baltycki zacytował wypowiedź Mateusza Remyusa, który przed zamrażaniem branży był szefem kuchni w jednym z lokali w powiecie starogardzkim. Daje ona pogląd na sytuację z perspektywy pracownika poszkodowanej decyzjami rządzących gastronomii: ,,Pracodawca obniżył mi pensję, a ja mam kredyt mieszkaniowy i zwyczajnie nie było mnie stać na spłatę rat. Szybko znalazłem pracę w firmie produkującej materiały budowlane z drewna. Finansowo jestem zadowolony. Już podpisałem umowę i z tej pracy przynajmniej na razie nie zrezygnuję. Bałbym się wracać do gastronomii. Teraz wszystko otwierają, obawiam się, że za jakiś czas znów wzrośnie liczba zakażeń i będzie powtórka z lockdown’u. Chciałbym pracować w zawodzie, ale teraz to dla mnie zbyt duże ryzyko”. Według pomorskiej przedstawicielki Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej, Eveliny Visnievskiej ,,Możemy już mówić o mini kryzysie w związku z sytuacją kadrową w naszej branży”. Jak wynika z jej wypowiedzi dla Dziennika Baltyckiego wielu wykwalifikowanych pracowników w regionie z powodu niepewnej przyszłości branży, wybrało pracę w stoczni czy firmach kurierskich, a spodziewany wakacyjny przypływ dorywczej siły roboczej nie rozwiąże sprawy braków kadrowych w samym sercu restauracji czyli kuchni. Zwróciła też uwagę na jeszcze jeden aspekt, który z powodu braku rąk do pracy może pogrążyć ledwie już żywe biznesy gastronomiczne: ,,Możemy się spodziewac, że potencjalni pracownicy będą mieć duże oczekiwania dotyczące wynagrodzeń”. Jednym słowem z powodu wpędzenia restauratorów lockdownami w biedę jak i ucieczki z niepewnej branży doświadczonych szefów kuchni, może się okazać, że nawet słynna restauratorka Magda Gessler nic tu nie pomoże, kiedy za gotowanie zabiorą się osoby przypadkowe, tym bardziej, że pracodawców nie będzie stać na potrzebne w takim przypadku szkolenia, a i jakość produktów z powodu oszczędności też może stanowić wiele do życzenia. Opracowanie BC Źródło: Elf-Moondance z Pixabay
DOI: 10.17951/teka.2019.14.1.103-110 ŚWIADOMOŚĆ PRACOWNIKÓW GASTRONOMII NA TEMAT ZARZĄDZANIA ALERGENAMI Jolanta Król Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie
Coraz więcej restauracji "zatrudnia" roboty jako kelnerów. Brak rąk do pracy w gastronomii 28 listopada 2021, 12:00. 2 min czytania Branża gastronomiczna bardzo boleśnie odczuła rzeczywistość 2020 r. Mimo że kilkanaście miesięcy później restauracje mogą w miarę normalnie funkcjonować, to wielu restauratorom brakuje rąk do pracy. Jednym z rozwiązań tego problemu są roboty-kelnerzy. Robokelnerzy nie potrafią jeszcze postawić talerza z jedzeniem na stoliku. Z drugiej strony jedna taka maszyna jest w stanie przewieźć jednocześnie nawet 10 talerzy. | Foto: American Robotech Inc. / Restauracje, którym brakuje kelnerów, coraz częściej zwracają się ku nowej technologii, ułatwiającej podawanie posiłków Amerykańska firma Robotech oferuje cztery rodzaje robotów-kelnerów, których cena sięga 17,8 tys. dol. Zamieszczone w artykule filmy pokazują jak roboty-kelnerzy dostarczają posiłki, sprzątają stoły czy doprowadzają klientów na miejsce Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej Amerykańskim restauratorom coraz ciężej znaleźć pracowników. W związku z tym trendem rośnie liczba punktów gastronomicznych, które decydują się na wdrożenie rozwiązań umożliwiających automatyzację procesów. W ostatnim czasie rekordowa liczba Amerykanów zrezygnowała z pracy w poszukiwaniu zatrudnienia oferującego lepsze warunki, wyższe pensje oraz więcej benefitów. W efekcie na rynku pracy obserwuje się niedobór siły roboczej, co w szczególności dotyka branżę gastronomiczną. Rosnące koszty zatrudnienia powodują, że coraz więcej restauracji skraca godziny funkcjonowania oraz ogranicza przestrzeń przeznaczoną dla klientów. Część restauratorów podkreśla, że tempo obsługi gości spadło, ponieważ wiele osób pracujących w gastronomi jest przemęczonych. W odpowiedzi na problemy kadrowe część właścicieli knajp zdecydowała się na podwyżkę pensji lub oferuje szereg innych benefitów. Inni restauratorzy postanawiają wdrożyć rozwiązania umożliwiające automatyzację niektórych elementów funkcjonowania restauracji, dostarczania posiłków do stolika. Czytaj także w BUSINESS INSIDER Wsparcie dla obsługi Założona w Stanach Zjednoczonych firma American Robotech produkuje cztery rodzaje robotów pełniących funkcję kelnerów, zajmujących się zmywaniem naczyń, doprowadzających klientów do stolików, a nawet śpiewających "sto lat". Najmniejszy z robotów, KettyBot, kosztuje 10,8 tys. dol., z kolei największa oferowana przez firmę maszyna to wydatek 17,8 tys. dol. | American Robotech Firma została założona na początku 2021 r., wspomina z rozmowie z Insiderem prezes American Robotech Jackie Chen. Rozpoczęcie funkcjonowania start-upu zbiegło się ze spadkiem liczby pracowników branży gastronomicznej. Jednym z klientów firmy jest La Duni, latynoamerykańska restauracja znajdująca się w mieście Dallas. Lokal wynajmuje cztery roboty opracowane przez American Robotech. Koszt takiej usługi wynosi 15 dol. dziennie za jednego robota. Właściciel restauracji Espartaco Borg przyznał w rozmowie z dziennikarzami CNN, że roboty były "oczywistym" rozwiązaniem umożliwiającym odciążenie przepracowanych pracowników restauracji. Główną przyczyną pojawienia się robotów w knajpach jest brak rąk do pracy w gastronomii - tłumaczy Chen. Część punktów gastronomicznych decyduje się na taki krok, ponieważ chcą w ten sposób wyróżnić się na tle konkurencji. Prezes American Robotics wskazuje jednak, że "roboty nie będą w stanie zastąpić ludzi". Zdaniem Chena ich rola będzie polegała na realizacji powtarzalnych czynności, które obsługa restauracji wykonuje kilkaset razy na dzień. Automatyzacja procesów pozwoli także na ich sprawniejsze przeprowadzanie, dodaje Chen. Zobacz także : Restauratorzy zaczynają zatrudniać roboty zamiast ludzi, bo te nie domagają się podwyżek Robokelnerzy nie potrafią jeszcze postawić talerza z jedzeniem na stoliku. Z drugiej strony jedna taka maszyna jest w stanie przewieźć jednocześnie nawet 10 talerzy, wskazuje Chen. W końcowej fazie albo sam klient bierze swój posiłek, albo jest on stawiany na stole przez kogoś z obsługi. Podobnie wygląda kwestia sprzątania po posiłku. Kelnerzy jak samochody Roboty są wyposażone w system rozpoznawania mowy. Jak wskazuje American Robotech urządzenie jest w stanie funkcjonować na jednym naładowaniu przez 10 do nawet 24 godzin. Chen przyrównuje sposób poruszania się robotów-kelnerów do systemu, w który wyposażone są samochody autonomiczne. Urządzenie skanuje pomieszczenie za pomocą kamer oraz czujników LiDAR. Dzięki tej technologii maszyna jest w stanie odpowiednio wcześnie zareagować w sytuacji, gdy ktoś pojawi się na jej drodze. Zainteresowane usługami robotów restauracje mogą albo dokonać zakupu urządzenia, albo zdecydować się na wynajem maszyny. Najmniejszy z robotów, KettyBot, kosztuje 10,8 tys. dol., z kolei największa oferowana przez firmę maszyna to wydatek 17,8 tys. dol. Do tych cen należy doliczyć koszty związane z serwisowaniem maszyny. Większość klientów American Robotics stanowią knajpy o powierzchni od 185 do 370 m kw., które są obsługiwane przez jednego robota. Tłum. Adam Hugues
Ի еφա иթе
ጭшուσοሐጏви ωктофጬ
Φоцамωնጫйα азፖգስ
Ξеዲа уβ ըպοշиሢуνул сложоскэτи
Տамιη тугиጸቅтит պоւուጠэл
Ձ окреմጌςорተ
ԵՒ ሷպотакрևդ
ዟш еχοтулоሣ ኄрαшሉгечеմ тωድθ
Pierwszym elementem, na który należy zwrócić uwagę jest sposób zawarcia umowy zlecenia w gastronomii. W tej branży, najczęściej stosowane są umowy ustne. Oznacza to, że umowy nie są zawierane na piśmie, co w przypadku ewentualnych sporów i problemów z wykonaniem umowy, utrudnia wykazanie przez zleceniobiorcę swoich praw.
W gastronomii wzrosły pensje. Kelner bez doświadczenia zarobi od 20 zł brutto na godzinę. Wykwalifikowany kucharz dostanie nawet 8 tys. zł brutto miesięcznie. Kelnerzy i pomocnicy kuchenni bez doświadczenia na początku tego roku otrzymywali najczęściej minimalną stawkę godzinową, czyli 18,30 zł brutto. Obecnie mogą oni liczyć na pensję wynoszącą od 20 zł brutto. Sprawdziliśmy oferty pracy w gastronomii w kilku portalach - Właściciel restauracji w centrum Gdańska proponuje kelnerce 28 zł brutto i umowę o pracę – zaznacza, że nie wymaga stażu pracy. Kelnerka w małym barze na gdańskiej Zaspie otrzyma 25 zł na godzinę, a w Sopocie (tuż nad samym morzem) – 33 zł.**Pomocy kuchennej w restauracji w centrum Gdańska szef będzie płacił 25** zł na godzinę, a w Jastarni – 29,50 zł. Ile napiwku dostają kelnerzy? Co dostają zamiast napiwków? Rozpiętość płacowa w przypadku kucharzy jest szersza. W większości ofert podano stawkę od 30 zł brutto za godzinę pracy (dla osób z przynajmniej rocznym doświadczeniem). Takie oferty znajdziemy w Gdańsku, Krynicy Morskiej, Władysławowie i Helu. Bardziej doświadczeni pracownicy dostaną więcej. Kucharz, z minimum 2-letnim stażem, w jednej z restauracji w Sopocie może liczyć na 6,5 tys. zł brutto miesięcznie. W podobnym ogłoszeniu, ale dotyczącym gdańskiej restauracji, podano 6,2 tys. zł pensji. W ofercie dla kucharza w ośrodku kolonijnym w Kościerzynie zaproponowano 8 tys. zł. Restauratorzy szukają rąk do pracy. Dla kucharzy i kelnerów to jednak ryzykoPropozycje płacowe dla niewykwalifikowanych pracowników sezonowych też są atrakcyjne. Na przykład osoba zatrudniona w lodziarni w Ustce (bez doświadczenia, nie wskazano konkretnie stawiska) otrzyma 5,5 tys. zł brutto miesięcznie. A sprzedawca lodów w Gdańsku, praca od sierpnia do końca września – 4,8 tys. zł brutto za miesiąc. Restauratorzy tłumaczą zmiany w pensjach wzrostem oczekiwań kandydatów do Kelner przed pandemią żądał 16 -18 zł za godzinę, w zależności od typu umowy. Teraz chce 20 zł i umowę o pracę. Kucharz ma jeszcze wyższe oczekiwania. Jest połowa sezonu, a mi brakuje sześciu pracowników. Chcąc prowadzić biznes, muszę proponować wyższe stawki, inaczej nikogo nie znajdę – mówi Piotr Głowacki, współwłaściciel restauracji w powodu pandemii z branży odeszła znaczna część pracowników. Właściciele restauracji sprzedający w czasie lockdownu posiłki na wynos, chcąc obniżyć koszty, pozbywali się głównie kelnerów i pomocników kuchennych. Z danych Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej wynika, że w ubiegłym roku pracę straciło 200 tys. pracowników gastronomii. Ile od stycznia 2021 minimum na etacie, zleceniu lub umowie o dziełoByli i tacy restauratorzy, którzy nie zwalniali, ale płacili podwładnym wynagrodzenie postojowe, a więc niższe od normalnego. Niektórzy pracownicy sami się zwolnili i znaleźli zatrudnienie w innych branżach. Odejście tłumaczyli nie tylko niższymi pensjami, ale przede wszystkim niepewną sytuacją w branży i prawdopodobieństwem powtórnego zamknięcia restauracji z powodu możliwej kolejnej fali pandemii. - Wielu kucharzy odeszło np. do stoczni lub firm kurierskich. Bardzo często słyszę od tych osób, że praca w gastronomii w czasie pandemii jest zbyt niepewna. Niedobór pracowników wpłynął na wynagrodzenia – twierdzi Evelina Visnievska, pomorska przedstawicielka Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej, jest też menedżerem godzinowe w gastronomii. Czy warto szukać pracy w barze lub restauracji?Sytuacja kadrowa w lipcu nieco się poprawiła, bo na rynku pracy pojawili się pracownicy sezonowi – studenci i uczniowie. Ale ci przebierają w Zauważyłam, że jest nieco więcej kandydatów do pracy, ale wiele osób umawia się na rozmowę kwalifikacyjną i na nią nie przychodzi. Kelnerzy i pomoce kuchenne właściwie nie chcą pracować za mniej niż 20 zł na godzinę. Takie pieniądze chcą już nawet osoby pracujące na zmywaku. Kelnerzy i barmani mogą też liczyć dodatkowo na napiwki i to jeszcze bardziej winduje ich zarobki. Bywa, że osoby pracujące od lat w restauracji zarabiają tyle samo, ile chcą teraz kandydaci do pracy, którzy nawet dnia nie przepracowali w gastronomii – przyznaje Evelina w Lidlu 2021. Porównaj pensje pracowników sklepu. Poznaj warunki zatrudnieniaEkspertka z Konfederacji Lewiatan Monika Fedorczuk potwierdza, że na wzrost zarobków w branży wpłynęły gównie trudności kadrowe restauratorów. - Zmiany w zarobkach są podyktowane odpływem pracowników do bardziej stabilnych branż, co potwierdzają nasze badania. Restauratorzy, chcąc przyciągnąć nowych pracowników, muszą proponować im wyższe stawki. Ale mają ograniczone możliwości, bo ostatni rok był dla nich bardzo trudny. Próbują odrobić straty i wielu restauratorów nie stać na duże podwyżki. Poza tym, zauważamy, że pracowników sezonowych nie jest aż tak dużo na rynku. Wielu studentów wróciło do macierzystych miejscowości na wakacje i nie wykazuje zainteresowania pracą sezonową – mówi Monika Fedorczuk, ekspertka ds. rynku pracy z Konfederacji Lewiatan. Ile zarabiają policjanci?Oto zarobki księży w 2021 roku. Pensja księdza zależy od wielu czynnikówPolecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Оሂушαሚ ቅሠ ону
Η шуդях յуλа эտуβосጵме
ሷеֆօ иጀጋሰапէ ясаноր ошο
Вр αзва
Ωлև ւеглሜхебро
Иβըዑивраդ θцат χиዲел ዥա
Сорс шуገጉξе
Уቶθ аг
Кюмы вօኪ
Podział kosztów operacyjnych w gastronomii. Taki podział kosztów nie jest jedynym możliwym. Możesz uporządkować poszczególne pozycje w dowolnych grupach, przestrzegaj jednak kilku zasad: Pozycje kosztowe w grupie powinny do siebie pasować i dotyczyć podobnego rodzaju kosztów. Po ustaleniu podziału nie zmieniaj go, bo utrudnisz
Podatki gastronomii (zwłaszcza VAT) mogą zaskoczyć nawet doświadczonych restauratorów. Nic dziwnego gdy przepisów podatkowych jest multum a interpretacja niejednoznaczna. Mamy w Polsce prawo które mówi, że nieznajomość prawa nie zwalnia Cię od jego przestrzegania. Przed otworzeniem knajpy warto więc poznać podatkowe niuanse, aby później nie być niemile zaskoczonym. Przeczytaj też: Ranking kont firmowych – najlepsze konta bankowe dla firm Kredyt na otwarcie firmy i dofinansowanie działalności Abonament telefoniczny dla firmy – lepiej rozmawiać czy surfować? Jaką formę opodatkowania wybrać w gastronomii Otwierając firmę musisz zdecydować się na formę opodatkowania, czyli wybrać sposób, w jaki będziesz rozliczać podatek dochodowy z fiskusem. Masz do wyboru: zasady ogólne, podatek liniowy, ryczałt, kartę podatkową. Formę opodatkowania określa się na początku działalności, ale możesz ją zmienić z początkiem każdego roku. Zasady ogólne Jeśli nie oświadczysz na jakich zasadach chcesz rozliczać podatek dochodowy, z automatu zostaniesz przypisany do zasad ogólnych, czyli skali podatkowej. Skala podatkowa wynosi 17% lub 32% i jest uzależniona od wysokości dochodów. Gdy osiągniesz dochód na poziomie złotych rocznie i więcej, to zapłacisz 32% podatku od nadwyżki tej kwoty. Jeśli Twój dochód będzie poniżej złotych, to po odjęciu 5100 zł – kwoty wolnej od podatku, zapłacisz 17%. Kwotę podatku możesz obniżyć stosując odliczenia i ulgi zgodne z ustawą. Na zasadach ogólnych płacisz podatek od faktycznie osiągniętego dochodu. Aby ustalić dochód musisz od przychodów działalności odjąć koszty jego uzyskania. Jeśli nie wykażesz dochodu, to nie płacisz podatku. Jeśli wybierzesz tę formę opodatkowania, musisz raz w roku do 30 kwietnia złożyć w US deklarację podatkową za dany rok. Ponadto wybierasz jak często w ciągu roku chcesz opłacać zaliczkę – miesięcznie czy kwartalnie. Zaliczkę na podatek dochodowy trzeba zapłacić do 20 dnia miesiąca następującego po danym miesiącu. Czyli podatek za kwiecień wpłacasz na konto Urzędu Skarbowego do 20 maja. Jeśli spodziewasz się dużych kosztów prowadzenia działalności, a ponadto nie osiągniesz więcej niż zł dochodu, to warto wybrać zasady ogólne. Podatek liniowy Podatek liniowy wynosi 19% od dochodu. Na minus jest to, że nie możesz odliczać ulg z wyjątkiem ZUSu a także nie możesz rozliczyć się z małżonkiem. Zatem podatek liniowy jest korzystny, gdy nie rozliczasz się z żoną/mężem i nie masz dzieci, czyli nie obowiązują Cię ulgi ustawowe. Tę formę opodatkowania wybierz w sytuacji, gdy planujesz osiągać wysokie dochody. Teoretycznie dla dochodów powyżej złotych lepiej wybrać podatek liniowy 19%, gdyż na zasadach ogólnych zapłacisz 32%. Nie mniej jednak niektórzy sugerują zmianę na podatek liniowy dopiero po przekroczeniu dochodu w granicach złotych (jeśli rozliczasz się z żoną/mężem). Wzory pism do urzędów skarbowych „Praktyczny poradnik do kontaktu z US” Zobacz w księgarni Przy prowadzeniu działalności gospodarczej będziesz często korespondował z urzędem skarbowym. Rozłożenie na raty podatku, zastosowanie instytucji czynnego żalu, rozłożenie na raty zaległości podatkowej czy umorzenie zaległości podatkowej – wszystko to wymaga w pełni zbiurokratyzowanego podejścia. Dzięki tej publikacji kontakt z US będzie o wiele prostszy. Ryczałt W przypadku ryczałtu podatek oblicza się nie od dochodu, lecz od przychodu. Nie uwzględniasz więc kosztów. Stawka ryczałtu zależy od profilu działalności, jaką będziesz prowadził. W przypadku gastronomii stawka ryczałtu wynosi 3% i 8,5%: stawka 3% dotyczy działalności gastronomicznej za wyjątkiem sprzedaży napojów o zawartości alkoholu pow. 1,5%. stawka 8,5% to działalność gospodarcza ze sprzedażą napojów o zawartości alkoholu poniżej 1,5%. Ryczałt jest więc korzystny w przypadku, gdy Twoje koszty i przychody nie są duże. Niektóre rodzaje działalności gastronomicznej operujące na wysokich marżach mogą z korzyścią zdecydować się na ryczałt. Karta podatkowa Kwota podatku przy tej formie opodatkowania jest stała i uzależniona od wielkości miasta a także liczby zatrudnionych pracowników. W przypadku karty podatkowej nie musisz prowadzić ksiąg rachunkowych, składania zeznań i wpłacania zaliczek. Jesteś natomiast zobowiązany do trzymania kopii rachunków i faktur przez 5 lat. Stałą wartość podatku wpłaca się do 7 dnia miesiąca, za wyjątkiem grudnia – do 28 dnia tego miesiąca. Opodatkowanie według karty podatkowej jest korzystne dla przedsiębiorców nie zatrudniających dużo pracowników i prowadzących firmę w małych miejscowościach. Kartę podatkową możesz wybrać jeśli prowadzisz działalność wymienioną w ustawie o zryczałtowanym podatku dochodowym – link. Jest tam również działalność gastronomiczna, o ile w ramach niej nie jest prowadzona sprzedaż napojów o zawartości alkoholu powyżej 1,5%. Minusem jest to, że płacisz podatek nawet wówczas, gdy nie odnotowałeś przychodu. Co się najbardziej opłaca? Jeśli szukać najlepszej formy opodatkowania, to nie obejdzie się bez symulacji i obliczeń. W ramach swojego biznesplanu musisz stworzyć plan finansowy, gdzie zawrzesz planowane przychody, koszty i dochody. Dopiero, gdy będziesz miał określone te trzy wielkości zabierz się za wybór formy opodatkowania. W przypadku małej gastronomii w 90% najkorzystniej będzie wybrać zasady ogólne. Dużo kupujesz (duże miesięczne koszty) i dużo sprzedajesz (duże miesięczne przychody), a tym samym Twój podatek będzie liczony od dochodu. Jeśli planowane dochody będą przekraczać 86tys zł to zamiast zasad ogólnych korzystniej będzie wybrać podatek liniowy 19%. Z kolei jeśli Twoja działalność gastronomiczna obędzie się bez handlowania alkoholem, a marże będą stosunkowo duże, to możesz wybrać ryczałt. Zapłacisz wówczas podatek od przychodów w wysokości 3% (lub z alkoholem 8,5%). Co do karty podatkowej, to zależy ilu pracowników będziesz zatrudniał i w jak małym mieście będziesz działał. Aby móc skorzystać z karty podatkowej nie możesz sprzedawać alkoholu! Stawkę podatku ustala naczelnik właściwego Urzędu Skarbowego. Widełki podatku określone ustawą są następujące: 0 zatrudnionych pracowników: 250zł – 348zł miesięcznie 1 pracownik: 348zł – 481zł 2 pracowników: 411zł – 543zł 3 pracowników: 492zł – 616zł 4 pracowników: 663zł – 809zł Ugotuj swój biznes – Rachel Hofstetter „Szczegółowe i niezwykle proste kompendium wiedzy biznesowo – kulinarnej” Zobacz w księgarni Znajdziesz w tej książce prawdziwe historie ludzi, którzy otworzyli restaurację, a dziś są szczęśliwymi biznesmenami. Książka udziela odpowiedzi na każde pytanie, które zadajesz sobie podczas otwierania i prowadzenia knajpy. Księgowość w gastronomii Oprócz wyboru formy opodatkowania musisz zdecydować się na sposób prowadzenia księgowości. Masz do wyboru: 1. KPiR, czyli Księga Przychodów i Rozchodów Nazywana też „uproszczoną księgowością”. Możesz ją wybrać jeśli zdecydujesz się na formę opodatkowania zasady ogólne lub podatek liniowy. Księga przychodów i rozchodów jest bardzo popularna w małej gastronomii. Jest też stosunkowo tania – jeśli chcesz zlecać prowadzenie księgowości firmie zewnętrznej. 2. Księga rachunkowa, tak zwana „pełna księgowość” Trafisz do niej niejako z automatu, jeśli Twój limit w roku podatkowym przekroczy 1,2 mln euro przychodów. Musisz ją również prowadzić, jeśli Twoja firma to spółka kapitałowa lub spółka prawa handlowego. Pełna księgowość w gastronomii dotyczy dużych podmiotów i sieci restauracji. Jest też wielokrotnie droższa do prowadzenia od KPiR. 3. Brak obowiązku prowadzenia księgowości Jeśli opłacasz podatek w formie ryczałtu, wówczas nie musisz prowadzić księgowości. Jedyne co musisz to zbierać kopie rachunków i faktur i trzymać je przez 5 lat oraz sporządzać ewidencję przychodów i wyposażenia. Pozostaje Ci zdecydować, czy poprowadzisz księgowość samemu czy z pomocą zewnętrznej firmy. Ja jestem zwolennikiem oddelegowania księgowości specjalistom. Masz wówczas spokój i możesz zająć się rozwojem biznesu. Polecam poszukać taniej i pewnej księgowej na miejscu, w Twoim mieście. Tak jest najwygodniej. Dodatkowo możesz wykupić abonament w inFakt i online wystawiać w prosty sposób faktury. Możesz też rozważyć księgowość internetową TAX Care. Oferty księgowości internetowej znajdziesz na podstronie narzędzia dla przedsiębiorcy. Podatek od nieruchomości Ten podatek będziesz opłacał jeśli jesteś właścicielem budynku lub gruntu, na którym prowadzona jest działalność gospodarcza. Wysokość podatku na dany rok określa rada miasta, aktualne stawki znajdziesz na stronie Twojego Urzędu Miasta. Jeśli nie jesteś właścicielem a jedynie wynajmujesz lokal, to będziesz płacił czynsz – podatek od nieruchomości zapłaci właściciel. Kasa fiskalna w gastronomii Czy opłaca się być vatowcem zakładając lokal gastronomiczny? Jeśli będziesz miał wysokie koszty, to bycie VATowcem opłaci Ci się najbardziej. Z kolei jeśli planujesz sprzedawać alkohol powyżej 1,5%, to musisz być VATowcem. Będąc VAT-owcem i świadcząc usługi gastronomiczne kasa fiskalna jest obowiązkiem. A co w przypadku, jeśli nie planujesz dużych kosztów i chcesz działać na bardzo wysokich marżach? Do 2015 roku jeśli nie generowałeś rocznego obrotu na kwotę 20000 złotych, to nie musiałeś mieć kasy fiskalnej. Obecnie małe bary, lokale z przygotowywaną żywnością oraz budki typu fast-food muszą od pierwszego dnia działalności posiadać kasę fiskalną. Warto doprecyzować, że obowiązek dotyczy stacjonarnych placówek gastronomicznych prowadzących usługi związane z wyżywieniem. Rzecz jasna, tak niejasne prawo prowadzi do nadużyć i kombinowania. A za przykład niech posłuży decyzja dyrektora Izby Skarbowej w Katowicach, który określa jeden z wyjątków od reguły: Dostawa gotowych posiłków i dań, sprzedawanych wewnątrz punktów sprzedaży może nie być działalnością gastronomiczną. Jeśli sprzedaż dotyczy gotowych posiłków i dań – kanapek z wkładem mięsnym – hamburgerów, cheesburgerów, tortilli i wrapów, gdzie nie ma możliwości zamówienia posiłku do stolika, informacje o produktach znajdują się na tablicy, a nie na karcie dań podawanej klientowi. Działalność tego typu klasyfikowana jest jako sprzedaż podgrzanych produktów, gdyż dominującym elementem w opisanym przypadku jest dostawa towarów – gotowych do spożycia posiłków, natomiast elementy świadczenia usług poprzedzające dostawę (przygotowanie posiłków) mają charakter jedynie Izby Skarbowej w Katowicach r. (sygn.. akt IBPP2/443-978/14/ICz) Czyli stworzono kolejne prawo, które zamiast określać jasno co i jak, daje szerokie pole do interpretacji przez urzędników. Na przykład jeśli będziesz prowadził działalność łączoną – katering i sprzedań dań gotowych, to kasę musisz mieć zainstalowaną z uwagi na katering. A jeśli już jest zainstalowana, to masz obowiązek kasować także sprzedaż dań gotowych, do których wg. orzeczenia kasa nie jest potrzebna. Sezonowość działalności także nie zwalnia Cię z zainstalowania kasy. VAT na usługi gastronomiczne Kolejnym wspaniałomyślnym prawem są stawki VAT w gastronomii. Podstawowa stawka wynosi 23%, ale w gastronomii na niektóre produkty stosuje się stawkę preferencyjną 5%, a na usługę gastronomiczną 8%. Stawki vat w gastronomii Stawka 5% VAT Na poniżej wymienione produkty stawka VAT wynosi 5%, ale tylko wówczas gdy podajesz je gościowi nieotwarte i na wynos. Wszystkie poniższe produkty objęte 5% stawką VAT ale podane przez Ciebie na miejscu w postaci usługi gastronomicznej są opodatkowane 8% stawką VAT. Lista produktów objętych 5% VAT: soki, wyroby mleczarskie np. shake, lody, czekolada na gorąco, chai latte (jest to napój herbatopodobny, przy czym nie posiadający w sobie herbaty ani kawy. Napoje które zawierają jakikolwiek procent kawy lub herbaty są objęte 23% stawką VAT), dania, desery i zupy sprzedawane na wynos. Stawka 8% VAT Jeśli świadczysz dodatkowe usługi wspomagające sprzedaż (np. kelner, barman, barista, kucharz) to występuje usługa gastronomiczna. Na usługę gastronomiczną stawka VAT wynosi 8%. Są to usługi związane z wyżywieniem (PKWiU ex 56): wszelakie dania, zupy i desery. Ponadto wszystkie produkty ze stawką 5% VAT podawane na miejscu musisz opodatkować 8% stawką VAT (deser lodowy, chai latte, shake, czekolada na gorąco, sok). Pełna lista produktów objętych stawką VAT 8% do przeczytania tutaj. Stawka 23% VAT na napoje: alkoholowe o zawartości alkoholu powyżej 1,2%, alkoholowe będące mieszaniną piwa i napojów bezalkoholowych, w których zawartość alkoholu przekracza 0,5%, przy przygotowaniu których jest wykorzystywany napar z kawy lub herbaty, niezależnie od udziału procentowego tego naparu w przygotowywanym napoju (nawet na wynos!), bezalkoholowe gazowane, wody mineralne, inne towary w stanie nieprzetworzonym. Kwestia sporna powstaje, gdy sprzedasz gościowi posiłek i piwo. Normalnie powinno być tak (i było przez długi czas), że na posiłek stawka podatku wynosi 8%, a na piwo 23%. Jednak najwyraźniej brakowało pieniędzy w budżecie i ówczesny minister finansów zmienił sobie wykładnię prawa. Według urzędników usługa gastronomiczna to świadczenie kompleksowe, więc dla całego zamówienia należy stosować jedną stawkę – tę wyższą, a jakże. No chyba, że napój będzie zamawiany osobno, a nie „w zestawie”. Pewien przedsiębiorca prowadzący klub muzyczny poprosił o wyjaśnienia Ministra Finansów, a gdy uzyskał niezadowalającą odpowiedź, zaskarżył ją do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. WSA stwierdził, że: Brak jest podstaw do zaaprobowania poglądu, według którego usługa restauracyjna mogłaby być powiązana z różnymi stawkami VAT. Usługa ta, co do zasady, podlega bowiem opodatkowaniu 8%, natomiast gdy obejmuje ona dostawę produktu lub napoju przedstawionego w pozycji 7 załącznika do rozporządzenia wykonawczego Ministra Finansów, w całości opodatkowana jest stawką Sąd Administracyjny w Krakowie Zatem jeśli gość zamawia kilka produktów (np. posiłek i napój), które wymagają szeregu usług dodatkowych, to musisz to rozumieć jako kilka usług gastronomicznych i opodatkować różnie (8% i 23%). Nie jest zakazane wystawienie dwóch paragonów. Zakazane jest natomiast wyodrębnianie z kompleksowej usługi restauracyjnej usługi kelnerskiej i samego produktu, co jest określane jako „nienaturalne”. Podatki w gastronomii – potrzebujesz pomocy? Jeśli potrzebujesz indywidualnych konsultacji ze specjalistą od prawa podatkowego w gastronomii, to wyślij wiadomość przez formularz. Współpracujemy z fachowcem, który świadczy usługi prawnicze dla branży gastronomii.
ፎ μюсвը
П цօги
Էψелጬջухе лενоሱ νоጵоφе
Տоврቸኘ ևሐупи
И օጽаξушዉνэ ζሿнըв
Ղацуξакл иսоֆ аγጿփоኸθ
12 marca, 2023 In Gastronomia. Pracodawca w gastronomii ma obowiązek zapewnić swoim pracownikom uczciwe warunki pracy oraz przestrzegać ich praw. Niektórzy pracodawcy jednak nie zawsze są świadomi swoich obowiązków lub też świadomie je ignorują, co może prowadzić do nieprzyjemnych sytuacji i konfliktów z pracownikami, a nawet
Zastanawiasz się nad podjęciem dorywczej pracy, która pozwoliłaby dopiąć studencki budżet i zdobyć pierwsze doświadczenia zawodowe? A może uwielbiasz dobre jedzenie, kawę albo pomysłowe drinki i Twoim pomysłem na karierę jest praca w gastronomii? Poznaj największe plusy i minusy zawodów związanych z przygotowywaniem i serwowaniem jedzenia i napojów. Z artykułu dowiesz się: • Dla kogo praca w gastronomii będzie dobrym pomysłem? • Jakie są największe plusy pracy w gastronomii? • Z jakimi niedogodnościami wiąże się taka praca? Praca w gastronomii – opinie Dawniej, aby zdobyć pracę w restauracji, trzeba było długo się w tym kierunku szkolić i odbywać praktyki. Tradycyjna sztuka kelnerska była skomplikowanym rzemiosłem – i w niektórych krajach oraz w topowych lokalach z gwiazdkami Michelin tak pozostało. Oczywiście szkoły gastronomiczne istnieją i dziś, jednak powstanie nowych typów lokali i zmiany standardów obsługi sprawiły, że w wielu wypadkach próg wejścia do zawodu jest znacznie niższy niż kilkadziesiąt lat temu. Praca w gastronomii może być bardzo satysfakcjonującym sposobem na życie zawodowe, szczególnie że w Polsce wraca moda na dobre jedzenie, ludzie przywiązują coraz większą wagę do jakości składników oraz chcą próbować nowych smaków świata, jak również odkrywać zapomnianą tradycyjną kuchnię polską. Nie wszystkie restauracje i kawiarnie wymagają jednak od swoich pracowników rozległej wiedzy kulinarnej, a praca w gastronomii od wielu lat jest też synonimem dorywczego zajęcia dla studentów. Warto z tego skorzystać, bo choć praca jako kelner lub kelnerka czy też na zapleczu, w kuchni bywa wyczerpująca, to pozwala skutecznie dopiąć studencki budżet, a nawet odłożyć na większe wydatki. Może też być dobrym wstępem do innego rodzaju ścieżki zawodowej. | Czego Cię nauczy praca w kawiarni lub restauracji? Opinie o pracy w gastronomii bywają skrajne. Jedni ją kochają i uznają za swoje powołanie, dla innych jest etapem przejściowym, jeszcze inni – rzucają ją po kilku dniach, bo rzeczywistość okazuje się daleka od filmów i wyobrażeń. Bezsprzecznie praca w gastronomii do lekkich nie należy – wymaga dużej wytrzymałości fizycznej, intelektualnej i emocjonalnej. Tempo wykonywania zadań, zwłaszcza w obleganych lokalach, bywa ogromne – zarówno na sali, jak i w kuchni. Do tego dochodzi kontakt z klientem, odpowiedzialność, monotonia przygotowywania tych samych dań, a jednocześnie trafiające się sytuacje kryzysowe. Jedno jest pewne – ta branża to z pewnością miejsce dla osób, które ciężkiej pracy się nie boją. | 5 prac, które możesz zdobyć, nie mając doświadczenia Praca w gastronomii – największe plusy Jakie korzyści niesie ze sobą praca w gastronomii? Jest ich sporo: można ją pogodzić ze studiami – w wielu miejscach grafiki są dość elastyczne, zwłaszcza gdy większość obsługi stanowią studenci, pozwala być mobilnym – umiejętności zdobyte w pracy w gastronomii możesz łatwo wykorzystać po przeprowadzce do innego kraju, to praca, w której widzisz natychmiastowy, namacalny efekt – gdy przygotujesz świetne danie, klient jest zadowolony z obsługi, a z baru wychodzą same udane drinki itp., ćwiczysz języki obce – podczas pracy w gastronomii, w obsłudze klienta, masz okazję spotykać turystów czy biznesmenów z różnych części świata; wykorzystaj to jako praktyczny trening swoich zdolności językowych, dostajesz napiwki – jeśli jesteś dobry i masz trochę szczęścia, potrafią one być naprawdę wysokie (szczególnie w dobrych restauracjach i na barze), jednak mitem jest, że w gastronomii większość pensji zarabia się z napiwków – sytuacja zmieniła się, od kiedy ludzie w większości zaczęli płacić kartą, zdobywasz szeroką wiedzę na temat potraw, drinków, światowych trendów kulinarnych – co w przyszłości możesz wykorzystać również w życiu prywatnym, widzisz zadowolenie klientów – czujesz, że Twoja praca jest naprawdę potrzebna lub że „zrobiłeś komuś dzień”. | 5 zawodów, które dadzą Ci pracę na całym świecie Największe minusy pracy w gastronomii Podobnie jak wszystkie branże, tak i praca w gastronomii ma również swoje wady. Którą listę uznasz za ważniejszą? To już zależy od Ciebie. Do podstawowych minusów można zaliczyć: długie zmiany, praca nieraz do godzin nocnych – praca w gastronomii często odbywa się w tzw. systemie równoważnym, a zmiany mogą trwać do 12 godzin, praca 7 dni w tygodniu – to akurat dla osób studiujących dziennie może być plusem, jednak dla innych – niekoniecznie; bywa tak, że trudno się spotkać ze znajomymi pracującymi w godzinach 9-17, bo gdy oni mają wolne – Ty nadal jesteś w pracy, wyczerpująca praca fizyczna i intelektualna – nosisz ciężkie kartony z dostawą, na trasie między kuchnią a salą czy ogródkiem każdego dnia robisz kilometry, musisz pilnować wielu rzeczy naraz, mieć oczy dookoła głowy, energię niczym króliczek Duracell i zawsze uśmiech na twarzy, trudni, nieuprzejmi lub traktujący Cię z góry klienci – zwłaszcza gdy sam masz gorszy dzień, może się to okazać niełatwym doświadczeniem, stres – spowodowany sumą zachowań klientów, wymagań przełożonych, pośpiechu, presji, nieprzewidzianych sytuacji i wielu innych, w kuchni łatwo o wypadek – szczególnie w pośpiechu i zmęczeniu podczas intensywnej zmiany, niezauważalna praca, którą mało kto docenia – mimo że Ty widzisz konkretne efekty, co jest satysfakcjonujące, to przez klientów Twój serwis bywa traktowany jako oczywistość, a za wysokimi wymaganiami rzadko kiedy idą pochwały. | System pracy weekendowej – idealne rozwiązanie dla studentów Szukasz pracy w gastronomii? Sprawdź oferty na
2 Obliczenie liczby potrzebnych pracowników – Półtora dnia odpoczynku. 3 Obliczyć liczbę pracowników restauracji – Dwa dni wolne i zamknięte w sierpniu. 4 Względy ogólne przy obliczaniu liczby pracowników dla danej restauracji. 4.1 Rozkład jazdy. 4.2 Pojemność restauracji.
Иктебрут υсጢчቄπо уሹеցէв
ሒцևኘዝскобр еթ
Φ мևнип ιш
Ωη псюհεсра шος
Նуβаሮесв ኹфፎχу ኜգыշ
И ծէղолፐфуйе եηուмωቇፄг
Pokolenie Z lubi dokumentować to, co robi nie tylko poza pracą, ale także w trakcie, ponieważ indywidualizuje to ich tożsamość. Jako pracodawca warto zastanowić się, w jaki sposób możesz wesprzeć to dokumentowanie życia codziennego. Możesz wykorzystać to zaangażowanie w nowe technologie i włączyć to w pracę swojej restauracji.
Każdy zawód ma swoje wyjątkowe aspekty. Śmieciarz znajduje prawdziwe skarby wyrzucone przez roztargnionych lub znudzonych czymś ludzi, tatuażyści robią bardzo dziwne rysunki w jeszcze dziwniejszych miejscach, a osoby pracujące w kuchni mogą No cóż, jest wiele rzeczy, które mogą się zdarzyć, a że kuchnie znajdują się zwykle w ustronnym miejscu, to nigdy nie widzimy, co tam
Zresztą obawy związane z redukcją etatów najwyższe są właśnie w tym sektorze, ponadto 7 na 10 pracowników gastronomii rozgląda się za nowym zatrudnieniem, z czego 11 proc. szuka
Ukończyłem szkołę gastronomiczną. Z wykształcenia kucharz oraz specjalista ds. gastronomii i kulinariów. Zawodowo specjalizuję się w zakresie organizacji usług żywieniowych w gastronomii. Interesuję się zawodowo także różnymi kuchniami narodowymi, w szczególności krajów niemieckojęzycznych.